- Emmm... dobrze... - powiedziała, odrywając wzrok od Draco.
- Heh... to... dobrze! - rzekł speszony nastolatek.
Po chwili pan konduktor przywoływał młodzież, pośpieszając ich słowami ,, Nie mamy czasu na rozmowy, pogadacie sobie w pociągu!''
- Chodźmy już, ten facet się przy nas wykończy - zaśmiał się Harry. - Może powiemy mu pierwszy raz ,,dzień dobry''?
- On nie zasługuje nawet na ,, dzień dobry''!!! - wykrzyknął Neville.
- Zamknij się! Jeszcze Cię usłyszy pacanie! - wkurzyła się Hermiona.
Podczas wchodzenia do lokomotywy...
- Dzień dobry! - powiedzieli wszyscy... oprócz Neville...
- Dobry... - szedł na końcu.
- Chłopcze... a ty mi przypadkiem nie usyfiłeś bezczelnie całego siedzenia w czerwcu?!
- Ale... ale...
- Chodź ze mną, bo blokujesz przejście...
Hermiona tylko zarzuciła włosy do tyłu - nawet nie myśląc czy jakiekolwiek zielone oczyska spoglądają na nią i pomaszerowała za Ginny.
- O! Tu jest wolne! Chodźcie... - rzekł Harry.
Kwadrans później przez wąski korytarzyk jechał chłopiec od słodyczy proponując młodzieży jak największą ilość czekoladowych żab bądź fasolek wszystkich smaków.
- Chce ktoś - coś? - zapytał.
- Ja mam swoje - rzekł Ron i wyciągnął z torby kilka zgniłych jabłek.
- Ja poproszę... pięć żab. - powiedział Harry.
- Wy sobie zdajecie sprawę jak wasze zęby będą wyglądać jak to zjecie?! - wymądrzyła się Hermiona.
- Dobra, już nie będę wam ,, psuł'' zębów, idę...
Następnie wrócił Neville...
- No i jak? Będziesz musiał coś zrobić?
- Potem wam opowiem... - rzekł.
- Możesz być smutny, ponieważ przed chwilą wyszedł chłopak od słodyczy. Chociaż w sumie... to nawet dobrze, że Cię nie spotkał. Znając Ciebie, wykupiłbyś cały wózek, a i tak już jesteś wystarczająco ,, puszysty''... - zakpiła z nastolatka.
- Hermiona, przestań. Chcę, aby pierwszy raz nie kłóciliśmy się całą drogę do Hogwartu... dobrze? - powiedziała spokojnie Ginny.
- Dooobrze... - odchrząkli Harry z Ronem i Hermioną.
Na prośbę Ginny nie było kłótni, a gdy ktoś chciał ją zacząć, ktoś inny go uspokajał i zmieniał temat. Czas płynął bardzo szybko. Dopiero co wchodzili do lokomotywy, a już szli razem na korytarzyk oglądać piękny zachód słońca. Wszelkie drzewa, krzaki, domki były ciemne. W tle rozpościerało się bajecznie kolorowe niebo. Mieniło się odcieniami żółci, pomarańczu, różu, fioletu, aż po kolor ciemno granatowy. Na najbardziej oddalonym od ziemi kawałku nieba zawiesił się jaskrawo biały księżyc, który odbija się w każdym jeziorze i każdej rzece. Stali tak w piątkę, nieruchomo, spokojnie. Hermiona zafascynowana barwami ,, niebieskiego sklepienia'' znów się rozmarzyła... Do czasu...
- Neville!!! Gdzie z tymi rękami debilu?! - wrzasnęła dziewczyna.
- Co się znowu stało? - zapytał Harry.
- Nie uwierzysz! On chciał mnie objąć! Na pewno chciał mnie chwycić za tyłek, zboczeniec!
- To nie tak jak myślisz! No, bo tu było tak romantycznie iii... ty tak ładnie gapiłaś się w to nudne niebo iii... chciałem abyś się czuła... bezpiecznie..?
- Za dużo Titanic'a Neville... - wtrącił Ron.
- Jasne! Ja wiem co ty chciałeś. Nie musisz mi się tłumaczyć... i tak Ci nie uwierzę... - po czym poszła.
- Hermiona! Hermiona! Czekaj chwilę... - pobiegła za nią Ginny. - On nie chciał tego zrobić o czym myślisz! On chciał Cię po prostu przytulić...
- Problem w tym, że ja nie chcę! Chciałabym, aby ktoś inny mnie przytulił...
- Kto? Harry?!
- Nie, oszalałaś? - zachichotała.
- To w kim?
- To jest moja największa tajemnica... - rzekła cicho.
- No powiedz. Przecież jestem twoją najlepszą przyjaciółką...
- Ten chłopak to... Milord Hogwartu
Pierwsza!
OdpowiedzUsuńRozdział jest fajny tylko krótki ale i tak super ;)
,,Neville za dużo titanica,, ten tekst mnie najbardziej rozwalił :D
Życzę weny i czekam na next :* smile :D