poniedziałek, 9 listopada 2015

Rozdział 1 - perspektywa Hermiony

Dzień drugi
 W nocy śnił jej się sen, w którym galopowała na białym koniu po ogromnym stepie. Galopowała przed siebie przypatrując się postaci, która wyglądem odziwo przypominała... Neville! Gdy w śnie wyraźnie go zobaczyła po chwili się przebudziła. ,, Dobrze, że to był tylko sen!'' - pomyślała Hermiona siedząc na łóżku i dygocąc z przerażenia. 
- Czemu Neville? Czemu nie Dracooo..? - powiedziała do siebie mile się uśmiechając.
 - Jaki Draco i Neville? Czy ja o czymś nie wiem? - zapytała mama Hermiony.
 - To tylko koledzy z klasy - odpowiedziała krótko, zasłaniając dłońmi rumieńce.- Wiesz, ja już pójdę na śniadanie, bo jest już 07:05...
              Podczas śniadania...
 - Witaj ojcze!
 - Och, witaj kruszynko! Częstuj się domowym twarożkiem. Mama wiedziała, że tak go uwielbiasz i specjalnie zrobiła Ci na pierwszy dzień szkoły. Chciałbym dodać, że dzisiaj masz wyjątkowo pięknie kręcone włosy.
 - Tato, to jest szopa! - i obaj wybuchnęli śmiechem. 
Po śniadaniu wymyła zęby pastą o smaku skrzelozieli, która z czasem stała się jej ulubioną pastą. Z każdą minutą narastały emocje, dzisiaj przecież znowu zobaczy swoich przyjaciół i tych dwóch, których imiona powiedziała w obecności mamy. Minął kwadrans, ojciec Hermiony kolejny raz szukał kluczy od samochodu, a ona stanęła w progu drzwi wejściowych. Płaszcz miała bawełniany z czarnymi, świecącymi guzikami. Na głowie miała czapkę z wielkim pomponem, który po prostu zauroczył ją w sklepie. Miała też mięciutki komin i eleganckie botki, które razem tworzyły modną całość. Stała tak jeszcze chwilę przyglądając się wschodzącemu słońcu.
- Hermiona, musimy już jechać, bo się spóźnisz! - krzyknął jej tata, siedząc w nagrzanym pojeździe. 
Weszła więc do starego auta, zapięła niewygodne pasy, a jej wzrok utkwił w świat za szybą samochodu. Podczas jazdy od czasu do czasu tata Hermiony skomentował coś lub pod śpiewywał lecące w radiu piosenki. Zakłucał w ten sposób monotonną i niezręczną ciszę. Widok za oknem był również ,, ciekawy'' jak rozmowa ojca z córką. Wszędzie tylko pola, lasy - pusta przestrzeń. W pewnej chwili zauważyła w oddali postać chłopca walczącego z dementorami, co zaniepokoiło nastolatkę. ,, Pfff... pewnie mi się zdaje, napewno to tylko wielki kawałek folii nad kolejnym bezdomnym.'' - pomyślała, totalnie ignorując sytuację, która przed chwilą zaszła. Po pewnym czasie dziewczyna była już na peronie ,,9 3/4''. - Do zobaczenia tato! Będę pisać listy. - Masz wszystko co potrzebne? Uprasowała Ci mama szatę? Przypomniałaś sobie cały materiał z ubiegłego roku? Chcesz jeszcze trochę monet na czekoladowe żaby? - Tato, ja wszystko mam - zaśmiała się Hermiona. - No dobrze, dobrze. Żegnaj... - Pa, pa... - powiedziała, przenikając przez magiczną ścianę. Nagle, rozglądając się po dworcu spostrzegła swoich najbliższych przyjaciół. Podbiegła do nich i powiedziła: - Harry, Ron, Ginny! Jak ja się za wami stenskniłam! Chłopaki, czemu nie pisaliście listów?! - No... Yyyyy... O, neville
Przed grupą ukazała się postać półmartwego, bladego chłopca, który - w porównaniu do nich - nie był taki radosny...- Ooo... heeej... - rzekł wycieńczony Gryfon. Hermiona nawet nie zauważyła Neville, ani tego, że stanął naprzeciw jej - była cały czas wpatrzona w chłopców znajdujących się za nim, jednak najbardziej zainteresował ją Draco. Co roku zimny, blady, a w tym roku jakoś się zmienił... Miał uśmiech na twarzy oraz rumieńce, które Hermiona od razu zauważyła. Zauroczona śledziła każdy ruch młodzieńca, który ją tak bardzo intrygował...- Hermiona?! - pstryknął jej Neville w twarz.- Co.. co...?! - powiedziała, jakby obudzona z transu...- Zapytałem, jak Ci minęły wakacje..?

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział, szkoda tylko że taki krótki Życzę weny i czekam na następne :D
    Smile :D

    OdpowiedzUsuń